Salon prawie zabytkowy
Dotarłam tu krętymi, brukowanymi uliczkami, wędrując pośród secesyjnych
kamienic. Klimat salonu bardzo pasuje do charakteru starego
miasta, łącząc go jednak z nowoczesnymi rozwiązaniami. Stare
mury, odbudowane po pożarze rynku w 1811 r., ukazują swój kamienny
i ceglany budulec, ale są też ściany częściowo zagipsowane
i pomalowane, by na tym tle efektownie wyglądała kanapa ze
stylowym, pasiastym obiciem, fikuśny stolik czy manekin z kreacją zaprzyjaźnionej
marki. Nieco inną stylistykę reprezentuje przestronna
część fryzjerska, gdzie łuki ceglanej konstrukcji „dialogują” z bielą
ścian, srebrnymi ramami stojących na podłodze dużych luster i czerwienią
nowoczesnych siedzisk.


